Czy elektryczny skuter musi być „Chińczykiem”?

Od kilku lat na naszym rynku dostępne są skutery elektryczne z Państwa Środka. Importowane są albo przez właścicieli znanych polskich marek motocyklowych, albo przez tych drugich, którzy nazwę handlową wymyślają na poczekaniu, a następnie naklejają na owiewkę. Z reguły, jedne i drugie, to pojazdy pochodzące z tych samych linii montażowych, które różnią się jedynie emblematem, nazwą handlową lub homologacją.

Taki stan rzeczy nie budzi zaufania klientów, którzy mogą mieć różne obawy. Jeżeli bowiem importer nadaje produktowi tylko emblemat lub jedynie przygotowuje dokumentację celną, to jaki wpływ ma na proces produkcji i czy w ogóle może brać odpowiedzialność za jakość i stosowaną w fabryce technologię? Czy w przypadku konieczności naprawy pogwarancyjnej, po wielu latach użytkowania, klient będzie mógł zamówić odpowiednie części zamienne? Pod znakiem zapytania stoi też późniejsza odsprzedaż pojazdu na rynku wtórnym i jego wartość rezydualna.

Jeśli nie chiński, to jaki?

Obecnie, wszystkie te obawy można już na szczęście odłożyć na półkę. Na polskim rynku pojawiły się wreszcie skutery elektryczne, których wybór nie będzie jak gra w rosyjską ruletkę.

Za markami stoją producenci z profesjonalnym zapleczem inżynieryjnym, którzy do produkcji jednośladów z przyszłościowym napędem skrupulatnie przygotowywali się przez wiele lat. Co więcej, aktywnie uczestniczą w kreowaniu wizerunku marki, dbają o spójną komunikację marketingową na całym świecie i odpowiadają za efekty swoich działań przed inwestorami.

Najdłużej na polskim rynku dostępne są skutery elektryczne marki Askoll. Ta włoska marka z ponad 40-letnią tradycją zadebiutowała w Polsce w 2018 roku na targach motoryzacyjnych w Poznaniu. Najczęściej wybieranymi modelami są eS2 (odpowiednik 50 cm3) i eS3 (odpowiednik 125 cm3). Cena najtańszego modelu eS1 zaczyna się od niecałych 10 tys. zł, a kończy na 16,9 tys. zł za eS3. W 2019 roku do oferty dołączyły ulepszone wersje Evolution, a w 2020 roku planowany jest debiut nowego modelu NGS.

Askoll eS3

W następnej kolejności w salonach zagościły jednoślady marki Super Soco. To nowa marka chińskiej firmy Vmoto, która już kilka lat wcześniej zajmowała się produkcją skuterów dostawczych. Ekspansja na rynki zagraniczne nastąpiła jednak stosunkowo niedawno. Oprócz stylizowanego na naked’a modelu TS i cafe racera TC, w gamie jest też miejski skuter CUX. Ceny zaczynają się od 11,6 tys. zł za miejski skuter elektryczny, a kończą na 19,9 tys. zł za odpowiednik 125-tki.

Super Soco CuX

Co ciekawe, ostatnia na polskim rynku pojawiła się marka NIU, która jest chyba najbardziej rozpoznawalna spośród wszystkich. Za dystrybucję w Polsce od 2019 odpowiedzialny jest wieloletni importer Kymco. Ofertę otwierają niewielkie motorynki serii U, które można kupić już za 6,4 tys. zł, dalej są typowo miejskie modele serii NQI i MQI na prawo jazdy kat. AM w cenach ok. 8-9 tys. zł, a na szczycie cennika znajduje się model NQI GTS PRO za 18,4 tys. zł, będący odpowiednikiem skutera Askoll eS3.

NIU N-GT

Nie można zapomnieć o kultowej Vespie z grupy PVG, na którą trzeba było czekać w salonach najdłużej. Niektórych Vespa Elettrica rozczarowuje osiągami i brakiem możliwości wyjmowania baterii, ale z pewnością nie można jej odmówić stylu – ten model jest po prostu synonimem skutera. Bazuje na podzespołach pięknej Primavery, co niestety jest jej często wypominane, ze względu na dużą masę własną. Cena najtańszej elektrycznej Vespy zaczyna się od 27,9 tys. zł, za model z homologacją 50-tki.

Vespa Elettrica

Czy to już segment premium?

Na powyższych przykładach widać, że od kilku lat na polskim rynku można już dostać skuter z napędem elektrycznym, który jakością wykonania i prestiżem marki nie odbiega od czołówki producentów. W wielu przypadkach, role mogą się nawet odwrócić.

Skutery prezentują znakomity poziom jakości, wysoki stopień technologicznego zaawansowania i wyjątkową dbałość o detale. Co więcej, producenci i ich przedstawiciele wykazują się dużą aktywnością marketingową i zdają się szybko zdobywać zaufanie nowych klientów.

Nie da się ukryć, że producenci tacy jak Honda, Peugeot czy Kymco przegapili trend rynkowy, jeśli chodzi o skutery elektryczne, oddając palmę pierwszeństwa nowym graczom. Kroku stara się wprawdzie dotrzymywać im Vespa, ale – na szczęście klientów – ma silnych rywali, którzy oprócz wspomnianych już zalet, kuszą niższą ceną.

Zobacz także

Dodaj komentarz